8

Postanowiliśmy „przeżyć ekstremalnie” jedną Drogę Krzyżową w czasie tegorocznego Wielkiego Postu. Włączyliśmy się w inicjatywę diecezji lubelskiej i postanowiliśmy przejść Ekstremalną Drogę Krzyżową czarną trasą bł. Piotra Jerzego Frasattiego z Lublina do Wąwolnicy o długości 51 km. Na przejście ta Drogą zdecydowało się dwóch zapalonych postulantów, których nie mógł zostawić samych ksiądz magister i też się zmobilizował, by nią przejść.

Najpierw wzięliśmy udział we mszy św. w Archikatedrze Lubelskiej wraz z ponad dwoma tysiącami uczestników tegorocznej EDK. Następnie, koło godziny 22.20 wyruszyliśmy na wybraną przez nas trasę. Posługiwaliśmy się w drodze dokładnym opisem trasy oraz GPSem. Przy każdej stacji odczytywaliśmy odpowiednie rozważania wraz z modlitwą. Stacje były umiejscowione zwykle przy przydrożnych krzyżach czy kapliczkach. Większość trasy wiodła drogami polnymi.  Początek był trudny, bo trafiliśmy na grząskie błota i zaczął padać deszcz, ale na szczęście potem pogoda się poprawiła i szliśmy przy delikatnym mrozie. Kilka razy zatrzymaliśmy się na posiłek. Jeden z nas musiał zmienić buty z powodu obtartych nóg, ale generalnie kondycję mieliśmy dobrą.

Oczywiście Droga Krzyżowa odbywała się nocą i niezbędne były latarki. Łatwiej się szło w większej grupie, ale z czasem pozostaliśmy prawie sami. Budujące było widzieć ludzi podążających w ciszy, z krzyżami w rękach, nieraz utykających, modlących się na klęcząco przy stacjach, mimo zimna i mrozu.

Koło godziny piątej rano zaczęło się rozjaśniać, i niedługo potem przywitało nas piękne słońce. Do Wąwolnicy, celu naszej drogi, doszliśmy koło ósmej rano. Stąd odebrał nas ksiądz ekonom samochodem.

Przeżycie jedyne w swoim rodzaju. Warto było podjąć ten trud – zwłaszcza w intencji naszych powołań. Ufamy, że Pan przyjmie naszą ofiarę.