Pomknęliśmy od razu na Górę Trzech Krzyży, postawionych tam w 1708 r. dla upamiętnienia ofiar panującej wówczas zarazy. Rozpościera się stamtąd widok na cały Kazimierz i dolinę Wisły. Po drodze odwiedziliśmy kościół farny pod wezwaniem św. Jana Chrzciciela i św. Bartłomieja Apostoła, który wznosi się niedaleko rynku. Potem jeszcze minęliśmy ruiny XIV-wiecznego zamku pokazimierzowskiego i wznoszącą się nieopodal wieżę obserwacyjną i obronną.

Po drugiej stronie rynku na niewielkim wzniesieniu znajduje się sanktuarium Zwiastowania Matki Bożej oraz klasztor OO. Franciszkanów. Stamtąd również rozpościera się widok na miasto oraz na wspomnianą wyżej Górę Trzech Krzyży.

Oczywiście perełką dla turystów jest sam Rynek z zabytkowymi kamienicami oraz centralnie położoną studnią. Można tam kupić tradycyjne koguty maślane, które same rozpływają się w ustach. Mieliśmy okazję o tym się przekonać. Tuż za Rynkiem głównym znajduje się Mały Rynek. Na środku wznosi się ciekawy budynek, gdzie niegdyś znajdowały się sklepiki, stragany handlowe. Zaraz obok znajduje się budynek synagogi oraz sklepik z artykułami związanymi z kulturą żydowską.

Zrobiliśmy jeszcze rundkę po Kazimierzu przeciskając się czasami przez tłumy turystów. Wreszcie dotarliśmy nad bulwary wiślane, skąd można zobaczyć nieduże statki wycieczkowe z turystami na pokładzie, ale też słynne spichlerze położone wzdłuż Wisły.

Piękne miasteczko, ze swoistym klimatem, gdzie można spotkać liczne galerie przeróżnych artystów - malarzy, rzeźbiarzy i innych. Może jeszcze kiedyś tu wrócimy, aby lepiej zwiedzić to, czego nie udało się w krótkie świąteczne popołudnie.