Nasza trasa prowadziła bocznymi drogami, w dużej części lasem. Pełni entuzjazmu i radości po około 1,5 godziny spokojnej jazdy dotarliśmy do celu, czyli pałacu w Kozłówce. Tam w pałacowym parku zjedliśmy nasze pieczołowicie przygotowane kanapki oraz czekoladę na wzmocnienie. Zwiedziliśmy również przyzamkową kaplicę, gdzie urządzone jest małe muzeum kard. Stefana Wyszyńskiego. Droga powrotna była trochę bardziej wymagająca, bo towarzyszył nam przeciwny wiatr, no i już trochę czuliśmy nasze siedzenia. Szczęśliwie dotarliśmy do domu, zadowoleni z naszej niezłej kondycji.